Prawdziwa Miłość

serce.jpg

 

Tak się w tym roku niefortunnie – według niektórych – złożyło, że Środa Popielcowa wypada 14 lutego. Na pierwszy rzut oka spory kontrast – z jednej strony komercyjne „święto” plastikowych serduszek i cukrowych lizaków, z drugiej strony post, pokuta, wypowiadane w kościele słowa „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Może ktoś jest lekko zawiedziony, że z powodu Popielca nie spędzi wymarzonej randki ze swoją „drugą połówką”, a osoby sceptycznie nastawione wobec walentynek uśmiechają się pod nosem na ten „zbieg okoliczności”. Natomiast niezbyt przywiązującym wagę do spraw wiary pewnie nie robi to zbyt dużej różnicy.

Moją pierwszą myślą, gdy zobaczyłam datę rozpoczęcia Wielkiego Postu, również było coś w rodzaju „bez sensu”. Ale gdy zaczęłam o tym myśleć, odkryłam, że te dwie okazje łączą się ze sobą.

Idąc na pozór luźnym, ale sądzę, że logicznym tokiem myślenia, walentynki – dzień zakochanych – kojarzą się z miłością. Co natomiast rozpoczyna Środa Popielcowa? Wielki Post jest okresem, w którym w sposób szczególny rozważamy mękę naszego Pana. A czy może być miłość większa niż oddanie życia za czyjeś grzechy? Nasze grzechy. Twoje i moje.

W tym roku dzień przypominający o miłości przypomina nam także o tej największej na świecie, odwiecznej, nieskończonej Miłości. Miłości Boga do każdego z nas. Miłości, która oczekuje naszej odpowiedzi.

Kończąc nieco przewrotnie, zacytuję słowa mojego przyjaciela: Nie masz pomysłu na walentynki? Posyp głowę popiołem 😉

Reklamy